Pierwsza wypłata po podwyżce smakuje inaczej. Nagle jest trochę luźniej. Nie trzeba dwa razy zastanawiać się nad każdym większym zakupem. Coś, co wcześniej odkładałaś na kolejny miesiąc, można kupić od razu.
Możesz częściej wybrać wygodę zamiast najtańszej opcji.
Przez chwilę naprawdę czujesz, że zarabiasz więcej. Potem mija kilka miesięcy. Nie wydarzyło się nic wielkiego.
Nie kupiłaś samochodu za gotówkę, nie poleciałaś na miesiąc na Malediwy, nie zrobiłaś jednej spektakularnej rzeczy, którą można wskazać palcem. Po prostu pewne decyzje zaczęły przychodzić łatwiej.
Lepszy produkt zamiast najtańszego.
Dostawa zamiast odbioru.
Dodatkowa usługa, która oszczędza czas.
Częstsze wyjście.
Coś dla dzieci.
Coś dla siebie.
Kilka rzeczy, które wcześniej były „od czasu do czasu”, zaczyna pojawiać się częściej.
Nie ma w tym nic dziwnego. Przecież właśnie po to między innymi chcemy zarabiać więcej.
Żeby z czasem żyć trochę wygodniej. Żeby móc sobie coś ułatwić. Poprawić standard.
Kupić trochę czasu albo wygody.
Kiedy „więcej” staje się normalne
W pewnym momencie dzieje się coś bardzo subtelnego. To, co jeszcze kilka miesięcy temu było dodatkiem, przestaje nim być. Staje się normalne. Nie myślisz już: „teraz mogę sobie na to pozwolić, bo zarabiam więcej”.
Po prostu tak żyjesz.
Pensja jest wyższa niż wcześniej. A mimo to finansowo wcale nie czujesz takiej różnicy, jakiej spodziewałaś się w dniu, w którym dostałaś podwyżkę.
Podwyżka nie znika. Dostaje nową rolę
Nie dlatego, że pieniądze zniknęły. One po prostu dostały nową rolę. Zamiast tworzyć dodatkową przestrzeń,
zaczęły finansować nową wersję zwykłego miesiąca.
Ten proces nazywa się inflacją stylu życia.
Nie chodzi o to, że wydawanie większej części wyższego dochodu jest czymś złym.
Czasem poprawa standardu jest dokładnie tym, czego od większych zarobków oczekujesz.
Problem pojawia się wtedy, kiedy ta zmiana dzieje się prawie niezauważalnie. Bo jeżeli każda kolejna podwyżka po prostu podnosi koszt normalnego życia, możesz z czasem zarabiać znacznie więcej niż kilka lat wcześniej,
a nadal mieć podobne poczucie finansowej przestrzeni.
Co właściwie miała dać Ci podwyżka?
Dlatego po wzroście dochodu warto zadać sobie inne pytanie. Nie: „Na co wydałam te pieniądze?” Tylko:
„Co chciałam zmienić w swoim życiu dzięki temu, że zarabiam więcej?”
Jeżeli odpowiedź brzmi: więcej wygody, więcej czasu, lepsza jakość życia, świetnie.
Ale być może część dodatkowych pieniędzy miała też dać Ci coś, czego nie widać od razu.
Większy spokój.
Rezerwę.
Kapitał.
Możliwość powiedzenia kiedyś „nie muszę”.
Właśnie dlatego inflacja stylu życia jest tak łatwa do przeoczenia. Nie zabiera pieniędzy jednym dużym ruchem.
Po prostu powoli zamienia „mogę sobie pozwolić na więcej” w „tyle kosztuje moje normalne życie”.